Przeskocz do treści

Spór austro-węgierski

Spór o Monderię na forum Austro-Węgier wywołał żywe poruszenie wśród kilku mikronacji. Jednocześnie, strony skłócone w toku gorącej dyskusji zapomniały o samej istocie problemu, którego… właściwie nie ma.

Kłótnia na austro-węgierskiej ziemi była przede wszystkim bardzo żywa. Przechodziła przez różne fazy, raz to strony bardzo jasno wyrażały chęć porozumienia, innym razem groziły sobie zerwaniem stosunków dyplomatycznych.

Wroga atmosfera i brak sensu kłótni tego rodzaju powodowały irytację u uczestników dyskusji, których początkowo było dość sporo, a w końcu na placu boju (lub nawet też – pobojowisku) zostały dwie osoby – JCKM Franciszek Józef II i JE Jacques de Brolle.

Całość była równie żywo komentowana – komentarze ukazały się w naszym „Górskim Sztandarze”(nieprzychylny Monarchii Austro-Węgierskiej, bo pisany we wstępnym etapie sporu. Jako jego autor liczę, że dostrzeżony zostanie specyficzny humor, a niedoinformowane stanowisko mylnie przedstawiające poglądy A-W – wybaczone), w dreamlandzkim „Mercurius Furlandiae” (w podobnym, atakującym Austro-Węgry, tonie) i pojednawczy artykuł JCKM Franciszka Józefa II w „Wiener Zeitung”.

Póki co, spór się jeszcze nie zakończył, lecz zarówno strona austro-węgierska (nieoficjalnie, w postaci prywatnego stanowiska JCKM Franciszka Józefa II), jak i dreamlandzka (również nieoficjalnie, w postaci prywatnego stanowiska JE Jacquesa de Brolle’a) wyraziła chęć pojednania. Reszta należy już do dyplomatów.

A teraz monderyjski punkt widzenia, przemówienie moje wygłoszone przez radio z Pałacu Książęcego w Hanssi: „Bardzo nam przykro, że musimy być świadkami tak nieprzyjemnych zdarzeń. Już dawno temu Monderyjczycy, choć niesamowicie odważni i waleczni, włożyli róże w lufy swoich karabinów i starają się być ludźmi pokojowymi, pełnymi przyjaźni do wszystkich narodów, szczególnie zaś do tych, z którymi graniczą.

W całym tym konflikcie wiele złości przetoczyło się przez krwiobiegi mikronautów i uzewnętrzniło w postaci nieprzyjemnych słów. Wszyscy ulegamy emocjom i emocje wywierają na nas szkodliwy wpływ, popychając do gwałtownych czynów.

W tych ciężkich chwilach nie wolno zapomnieć nam o kilku uniwersalnych wartościach, które człowieka nierozsądnie porywczego czynią szlachetnym, które są wyznacznikami naszego człowieczeństwa w ogóle! Te wartości to przyjaźń, roztropność i chęć dążenia do dobra, którego państwo potrzebuje w każdej ilości.

Bez tych kilku podstawowych rzeczy mikronacje w tempie błyskawicznym zaczną zmierzać ku zagładzie. Bez tych podstawowych cnót państwa zamkną się w sobie i zapragną żyć w izolacji, wypalając się z czasem jak umierająca gwiazda.

Nie dajmy się porwać złej woli. Świat mikronacji, w odróżnieniu od świata brutalnej rzeczywistości, może być miejscem pozbawionym większych wad, szczególnie jeśli chodzi o relacje międzypaństwowe. Nie dajmy się w naszym świecie zagnieździć antagonizmom. Po co nam konflikty, skoro dla każdego jest tu miejsce? Po co obojętność, skoro razem możemy więcej?

Tylko zjednoczeni stanowimy siłę. Pokazała to historia Monderii, bo czym dziś byłaby bez Elderlandu? Dziś silna Monderia, to silny Elderland, a silny Elderland to silna Monderia. Jedność to życie i siła, a izolacja to agonia.

Na koniec chciałbym podkreślić jakże cieszą mnie ostatnie symptomy zgody i zakończenia sporu, które pojawiły się pomiędzy Dreamlandem, a Austro-Węgrami. Rozsądek zdaje się wreszcie wygrywać nad emocjami, więc niech żyje człowieczeństwo!”

Łukasz Harpien,

Książę Monderii,

Pałac Książęcy w Hanssi,

22.02.2013r.

Dodaj komentarz